czwartek, 21 lutego 2013

zielony

Moje ferie dobiegły końca (niestety).  Było dużo śmiechu, pięknych widoków, bycia w chmurach, słońca, deszczu, wiatru i tęczy, zieleni innej niż ta tutaj, pełno wąskich uliczek, zakamarków, schodów, kotów, kolorowych drzwi, neogotyckich katedr.. Był też prawdziwy mecz rugby, pchli targ, targ angielski, wchodzenia pod górkę i z górki, czekoladowe tosty, pączki,octowe chipsy, herbatka z dmuchawca, najlepsze na świecie piwo, szycie (nierówno) cekinów, ogień w kominku, kąpiel w kapciach:)  i cała masa wspomnień.... Przywiozłam dużo dobrej energii i mam nadzieję dobrze ją wykorzystać:)
 I nareszcie chciało mi się robić zdjęcia!
Pozdrawiam moich wycieczkowych kompanów A.O.J.A.!!! Dzięki Kocie Bury!





A to zapowiedź mojego nowego zajęcia...;)
cdn...